Zmarnowana szansa Quintany

25.11.2022 (12:00) | Marcin Sapuń | skomentuj (0)

Trzynaście spotkań, jeden gol i zero asyst. Tak prezentuje się dorobek Caye Quintany w obecnym sezonie. Pomimo tego, że Hiszpan rozpoczynał rundę w pierwszej jedenastce, dość szybko zanotował spadek formy. Czy historia 28-latka w Śląsku będzie miała jeszcze happy end? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaRundy.

Quintana zameldował się we Wrocławiu w lipcu 2021 roku, ale na jego pierwsze trafienie dla Śląska musieliśmy czekać aż dziewięć miesięcy. Hiszpan odpalił dopiero w meczu z Rakowem Częstochowa, a tydzień później w poniedziałek wielkanocny sprawił kibicom prezent w postaci bramki z Wisłą Kraków. Oba spotkania zakończyły się remisem 1:1 i w pewnym stopniu przyczyniły się do utrzymania wrocławian w ekstraklasie. 

WYKORZYSTANY OKRES PRZYGOTOWAWCZY

Po bardzo słabym sezonie, w drużynie nastąpiły duże zmiany. Piotra Tworka na ławce trenerskiej zastąpił Ivan Djurdjević, a w hierarchii napastników na prowadzenie wysunął się Caye Quintana. Przedsezonowe sparingi przyniosły sporo zaskoczeń, a jednym z nich była nadzwyczaj dobra forma byłego gracza Malagi. 28-latek strzelił trzy gole i do swojego dorobku dorzucił jeszcze asystę, a tymczasem jego konkurent z ataku - Erik Exposito zdobył tylko jedną bramkę i to na dodatek z rzutu karnego. Dlatego też na kilka dni przed startem sezonu pojawiły się pytania, kto zagra w ataku na inaugurację? Ostatecznie wybór padł na Quintane, który spędził na boisku godzinę i nie oddał ani jednego celnego strzału.

CIERPLIWOŚĆ, KTÓRA WISI NA WŁOSKU 

Po przegranej z Rakowem Częstochowa (1:4) trener Ivan Djurdjević stracił cierpliwość do Quintany i w kolejnych trzech meczach (ze Stalą, Lechią i Piastem) posadził go na ławce rezerwowych. 28-letni napastnik przeciwko wicemistrzowi Polski zagrał pół godziny i w tym czasie zanotował zaledwie osiem kontaktów z piłką i ani jednego strzału na bramkę. W poprzednich meczach wcale nie było lepiej. W czterech spotkaniach Hiszpan wpisał na swoje konto sześć strzałów, z czego jedynie dwa były celne. Nic dziwnego, że Quintana nie zbierał pozytywnych opinii, a jego gra bardziej drażniła kibiców, niż cieszyła.

BRAMKA NA PRZEŁAMANIE 

Krytykowany szczególnie po meczu w Legnicy Quintana znalazł się poza wyjściową jedenastką na mecz pucharowy z Sandecją Nowy Sącz. Na boisku pojawił się dopiero w 81. minucie, zmieniając bezbarwnego Erika Exposito. I już w pierwszej części dogrywki mógł zostać bohaterem Śląska, jednak będąc praktycznie sam na sam z Putnockym, oddał strzał obok bramki. Okazja na rehabilitację przyszła bardzo szybko. W 114. minucie Hiszpan wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką jednego z zawodników gospodarzy. Quintana uderzył pewnie w lewy róg bramki i dał prowadzenie wrocławianom. Była to zdecydowanie bramka na przełamanie dla nieskutecznego napastnika, bowiem ostatni raz w oficjalnym meczu trafił do siatki w kwietniu. 

TRENER ZADOWOLONY 

Pod nieobecność Erika Exposito, szansę powrotu do pierwszej jedenastki otrzymał Quintana, który zastąpił swojego hiszpańskiego kolegę na "dziewiątce" w spotkaniach z Wisłą Płock i Miedzią Legnica. Ten pierwszy mecz nie był jakoś bardzo imponujący w jego wykonaniu, ale w porównaniu z poprzednimi, w których wystąpił, można uznać, że w Płocku zagrał przyzwoicie, nawet miał doskonałą szansę na zdobycie pierwszej bramki w tym sezonie, ale piłka po jego uderzeniu obiła słupek. W kolejnym meczu z Miedzią Legnica Caye Quintana ponownie zagościł w pierwszej jedenastce Śląska i to między innymi dlatego, że trener Djurdjević nie miał większych zastrzeżeń do gry 28-latka w Płocku:

- Wszyscy widzieliśmy mecz w Płocku. Caye grał dobrze, więc nie było przyczyn, by szukać kogoś innego. (...) Dajemy zawodnikom zaufanie i czekamy na odpowiedź

- tłumaczył 45-letni Serb na konferencji prasowej po derbach Dolnego Śląska

Natomiast w Legnicy ciężko było dostrzec napastnika WKS-u na boisku, a spędził na nim 77 minut. Jak prezentowały się statystyki Quintany po tym spotkaniu? 

  • 0 strzałów celnych;
  • 0 strzałów niecelnych;
  • 1 strzał zablokowany;
  • 1 stworzona okazja;
  • 3/9 wygranych pojedynków; 

Niech liczby będą jedynym poważnym komentarzem na temat występu byłego zawodnika Malagi przeciwko Miedzi. 

Caye Quintana wciąż pozostaje napastnikiem numer dwa w Śląsku. Sezon zaczął w wyjściowej jedenastce, a zakończył ostatnimi minutami z Legią (też miał doskonałą sytuację na otwarcie i jednocześnie zamknięcie meczu, ale przestrzelił). Ciężko być optymistą jeśli zawodnik w 40 spotkaniach strzelił tylko trzy gole. Hiszpanowi nie udało się przełożyć dobrej formy z obozu przygotowawczego na ligowe boiska, ale bacznie będziemy śledzić jego poczynania przed startem rundy wiosennej.