Czy to czas na grę dwoma napastnikami? ''Oczekuję, że zaczną strzelać'' (JAKIM SKŁADEM NA RUCH?)
02.08.2025 (16:00) | Marcin Sapuń | skomentuj (0)
W pierwszych dwóch kolejkach wrocławianie trafili do siatki dwa razy, ale żaden z goli nie był autorstwa któregoś z napastników. W meczach z Wieczystą Kraków oraz Stalą Rzeszów to Przemysław Banaszak zmieniał Damiana Warchoła. Czy w niedzielę obaj piłkarze powinni zagrać obok siebie? Co na ten temat mówi Ante Simundza i jaki skład zaproponowałbym na rywalizację z Ruchem Chorzów?
Pierwszoligowa ściana stawia opór Śląskowi Wrocław. Podopieczni Ante Simundzy w dwóch pierwszych kolejkach zdobyli tylko jeden punkt. Dwa tygodnie temu zremisowali u siebie z Wieczystą Kraków 1:1, a w zeszły piątek przegrali na wyjeździe ze Stalą Rzeszów 1:2. Kibice na pewno spodziewali się innego początku, a sierpniowy terminarz na pewno nie będzie łatwy, bo oprócz niedzielnego meczu z Ruchem Chorzów, Trójkolorowi zmierzą się jeszcze m.in. z Miedzią Legnica, czy Wisłą Kraków, czyli ekipami, które przed sezonem były wymieniane w gronie tych, które mogą powalczyć o awans do Ekstraklasy.
W osiągnięciu celu, czyli jak najszybszemu powrotowi na najwyższy szczebel rozgrywkowy, w letnim okienku transferowym sprowadzono dwóch nowych napastników - Przemysława Banaszaka i Damiana Warchoła. Obaj piłkarze w zeszłym sezonie reprezentowali barwy Górnika Łęczna, dla którego strzelili 29 goli. W Śląsku nie trafili jeszcze do siatki, a nawet nie oddali celnego strzału. W obu meczach I ligi tego duetu na boisku nie oglądaliśmy. W każdym ze spotkań w wyjściowym składzie znajdował się Warchoł, którego zmieniał właśnie Banaszak.
- Banaszak jest z nami od dwóch tygodni. Warchoł jest z nami od połowy okresu przygotowawczego. Może powodem jest to, że chcą pomóc drużynie w inny sposób. Czasami są głębiej, czasami na skrzydle. Mecz ze Stalą był inny. W Rzeszowie obaj mieli dobre podania do swoich kolegów i to także jest ważne. Nie zawsze muszą tylko szukać uderzeń na bramkę, mają być zaangażowani w akcje ofensywne. Oczywiście mimo tego oczekuje, że zaczną strzelać
- powiedział Ante Simundza, pytany na konferencji prasowej o skuteczność swoich "dziewiątek".
W związku z tym wśród kibiców oraz dziennikarzy pojawił się temat, czy mecz z Ruchem nie mógłby być dobrym sprawdzianem dla lekkiej zmiany formacji i grze właśnie dwóch napastników od pierwszej minuty. Pytany o to był trener WKS-u.
- Zgadzam się, że są zgrani, ale Górnik grał innym systemem niż my. Musimy dostosować zawodników do naszego stylu i pomysłu na mecz. Muszę myśleć o całym meczu, nie tylko pierwszych 45 minutach. Nie mamy 3-4 napastników, żeby móc dokonywać zmian. Żukowski był jedną z opcji na szpicę, ale ma kontuzje. Ale zgadzam się, że doskonale się rozumieją i jest to dobry pomysł, żeby mogli zagrać obok siebie
- odpowiada Słoweniec.
Na ten moment wrocławianie dysponują trzema napastnikami, w tym Michałem Milewskiem z rezerw, który w drugiej drużynie występuje bardziej jako skrzydłowy. Tym samym okazuje się, że nie tylko boki pomocy są priorytetem do uzupełnienia, ale również linia ataku, o czym też wspomniał prezes klubu, Michał Mazur podczas czwartkowego podcastu #SektorŚląska. - Jesteśmy w połowie okienka. Jasne, że po kontuzji Żukowskiego potrzebujemy wzmocnień. Nie szukamy tylko skrzydłowego, ale też graczy na inne pozycje. Sytuacja klubu po spadku nie jest łatwa - nie jesteśmy faworytem w wyścigu o każdego zawodnika, którego chcemy - tłumaczył. Ante Simundza dodał także, że pewnym rozwiązaniem jest poszukiwanie skrzydłowego, który może zagrać również jako środkowy napastnik.
JAKIM SKŁADEM NA RUCH?
Pomimo że po trenerze Simundzy widać, że nie jest on za bardzo zwolennikiem rozwiązania z grą dwoma napastnikami w najbliższym spotkaniu, ja na taki manewr bym się zdecydował i wprowadził do składu Przemysława Banaszaka kosztem akurat Besara Halimiego. Na grafice Banaszak oraz Warchoł są obok siebie, ale oczywiście w trakcie meczu to 28-latek byłby ustawiony wyżej, a Damian Warchoł znalazłby się za jego plecami jako cofnięty napastnik.
Na innych pozycjach większych zmian nie przewiduję. W składzie zabraknie oczywiście Marko Dijakovicia, który w Rzeszowie jeszcze przed upływem 30 minut, wyleciał z boiska, a jego miejsce zajął doświadczony Mariusz Malec, który dobrze spisał się w defensywie Trójkolorowych. Całą moją jedenastkę odnajdziecie poniżej. W komentarzach podzielcie się, jak Wy widzielibyście skład Wojskowych na starcie z Ruchem?
[REKLAMA]