Wrąbel: Odejście ze Śląska Wrocław mogło być błędną decyzją (ROZMOWA)

08.08.2025 (14:00) | Adam Mokrzycki | skomentuj (0)

Przed meczem WKS-u z Miedzią Legnica porozmawialiśmy z byłym bramkarzem Trójkolorowych, a obecnie legniczan Jakubem Wrąblem. Poruszyliśmy wątki rozczarowującego startu rozgrywek przez Miedziankę, relacji golkipera z nowym trenerem legnickiego klubu Januszem Niedźwiedziem i nie tylko.

Jeszcze w czerwcu graliście w finale baraży, a teraz po trzech kolejkach jesteście czerwoną latarnią I ligi. Skąd się wzięło takie nagłe obniżenie formy?

Trzeba otwarcie przyznać, że start mamy nieciekawy, ale nie zasługujemy na to, aby zajmować ostatnie miejsce. Końcówkę poprzedniego sezonu, oprócz półfinału baraży, również mieliśmy nie najlepszą. Teraz musimy wiele poprawić.

[REKLAMA]

Problemu należy się doszukiwać w zeszłej kampanii, nieefektywnym przepracowaniu okresu przygotowawczego, czy jeszcze gdzie indziej?

Wydaje mi się, że to pokłosie nieudanej rundy wiosennej. Zaczęliśmy sezon od porażki, później przyszły dwie kolejne i nakręciła się negatywna spirala. Musimy się odbić od dna. Pomogłaby nam seria zwycięstw. Jako drużyna mamy spory potencjał i na pewno nie zasługujemy na takie wyniki.

O ile w dwóch pierwszych meczach niekorzystne rezultaty można zrzucić na pech, to po ostatnim blamażu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki nie można tego powiedzieć.

Dokładnie, dwie pierwsze porażki, pomimo sześciu straconych bramek, były na styku, ale ten ostatni mecz z Pogonią pokazał, że mamy dużo do poprawy. Przegrana 0:4 z beniaminkiem nie przystoi zespołowi aspirującemu do awansu. To nie powinno się wydarzyć i jest niepokojące.

 

Co sądzisz o zwolnieniu Wojciecha Łobodzińskiego? Jesteś zwolennikiem kończenia współpracy z trenerem na tak wczesnym etapie sezonu?

Na pewno szkoda, bo przepracowaliśmy z trenerem Łobodzińskim cały okres przygotowawczy i mieliśmy wytyczoną ścieżkę rozwoju. Mimo wszystko trzeba też się postawić w sytuacji władz klubu. Wyniki nie były zadowalające, a porażka w Grodzisku Mazowieckim przelała czarę goryczy. Źle to wygląda, że szkoleniowiec jest zwalniany po trzech pierwszych kolejkach, ale nie oszukujmy się, że jest to w stu procentach wina trenera. My jako zawodnicy też do tego doprowadziliśmy na boisku. Mimo wszystko mam nadzieję, że przed nami nowe rozdanie, które przyniesie pozytywne efekty.

Jak przyjąłeś decyzję o zatrudnieniu trenera Niedźwiedzia? To szkoleniowiec, z którym byłeś w Widzewie Łódź i wspólnie z tym klubem wywalczyliście awans do Ekstraklasy.

Pracowałem z trenerem Niedźwiedziem w Widzewie, do którego szkoleniowiec przeszedł po wywalczeniu awansu z drugoligowym Górnikiem Polkowice. Nasza współpraca układała się bardzo dobrze. Zrobiliśmy duży postęp w grze, dzięki czemu już w pierwszym sezonie udało nam się wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jego rękę było też widać w Ruchu Chorzów. Może i ostatecznie zespół spadł z ligi, ale jego gracze zaczęli się prezentować o niebo lepiej. To trener, który ma dobre początki, potrafi przejrzyście wytłumaczyć swoją filozofię podopiecznym i pozytywnie na nich wpływać. Mam nadzieję, że tak teraz będzie w Miedzi.

Masz do niego żal, że w najwyższej klasie rozgrywkowej nie byłeś już pierwszym bramkarzem i w rezultacie musiałeś opuścić Łódź?

Nie mogę mieć pretensji, bo na finiszu rozgrywek odniosłem poważną kontuzję i przez to straciłem praktycznie rok grania. Na pewno jest mi szkoda, bo każdy chce występować w Ekstraklasie, a ja do momentu urazu byłem ważnym ogniwem Widzewa. Wywalczyłem awans, grając praktycznie od deski do deski. Dobrze się tam czułem, ale niestety byłem zmuszony poszukać szczęścia w innych miejscach.

Uważasz, że możecie powtórzyć promocję do elity również w Legnicy?

Ta sztuka udała się w Legnicy już dwukrotnie. Mamy jeden z najlepszych składów w I lidze, więc szansę mamy na pewno. Pokazał to poprzedni sezon, w którym zabrakło naprawdę niewiele, pomimo tego, że nie graliśmy jakoś super. Niestety teraz musimy zacząć wszystko od zera. Nie tracimy optymizmu, ponieważ przykład Arki Gdynia z ubiegłych rozgrywek pokazuje, że nieważne jak się zaczyna, ale ważne jak się kończy.

 

Jak to jest, że Miedź nie potrafi zakotwiczyć w elicie na dłużej, tylko się od niej odbija?

Nie chciałbym wystawiać opinii, bo w Legnicy występowałem tylko na poziomie I ligi. Na pewno mamy duży potencjał, bo co roku jesteśmy w czołówce. Być może Miedź jest za dobra na I ligę, ale za słaba na Ekstraklasę. Ostatnie lata pokazały, że beniaminkowie coraz lepiej sobie radzą w najwyższej klasie rozgrywkowej, dlatego mamy aspiracje, aby być jednym z nich.

Po rozegraniu dwóch pierwszych meczów w trzecim usiadłeś na ławce rezerwowych. Z jakiego powodu?

Nie pomogłem zespołowi w pierwszych spotkaniach. Popełniłem błędy, dlatego spodziewałem się, że stracę miejsce w składzie. Uszanowałem tę decyzję, bo wyniki nie były takie, jakbyśmy wszyscy chcieli. Pozostaje mi dalej trenować. Teraz jest nowy trener, dlatego mam szansę, aby pokazać się na nowo z dobrej strony. Mam nadzieję, że jak najszybciej wrócę między słupki.

Jakie to uczucie wrócić do Wrocławia po tylu latach?

Mam same pozytywne wspomnienia związane z grą w Śląsku. Do tej pory miałem tylko jedną okazję zagrać przeciwko byłemu klubowi. Było to w czasach, gdy reprezentowałem barwy Wisły Płock, ale wtedy akurat nie przeszkodziłem byłym kolegom i to WKS zgarnął trzy punkty. Super będzie wrócić na Tarczyński Arenę, bo grając teraz w Legnicy, wciąż mieszkam we Wrocławiu, a do stadionu mam 10 minut na pieszo.

Będziesz chciał coś udowodnić swojemu byłemu klubowi, czy jednak podchodzisz do tego wyważony?

Nie, minęło już trochę czasu i wszystkie sprawy sobie przemyślałem. Decyzja o odejściu z Wrocławia należała do mnie. Klub proponował mi pozostanie, ale chciałem spróbować swoich sił w nowym miejscu. Być może z perspektywy lat wyjazd do Płocka okazał się błędną decyzją, ale grałem w wielu klubach, zwiedziłem wiele miast w Polsce, mam doświadczenie na pierwszoligowych boiskach i tego nie żałuję.

Jak ogólnie podchodzisz do przebiegu swojej kariery? Co prawda, masz 29 lat, a to na golkipera jeszcze młody wiek, ale parę lat temu chyba myślałeś, że w tym momencie będziesz w innym miejscu.

Nie będę mówił, że zmarnowałem sobie karierę, bo zagrałem grubo ponad 100 meczów w I lidze i zaliczyłem dwa awanse do Ekstraklasy. Szkoda, że tam nie udało mi się zostać na dłużej. Zawsze byłem tego bliski, ale sprawy toczyły się nie po mojej myśli i musiałem schodzić pięterko niżej. Po mistrzostwach Europy U-21 liczyłem, że moja kariera nabierze rozpędu. Wtedy były też inne czasy. Patrząc przez pryzmat dzisiejszych młodzieżowców, dużo łatwiej jest się wybić.

Liczysz jeszcze na zagraniczny transfer?

Liczyć mogę zawsze, ale stąpam twardo po ziemi. Mam do zrobienia robotę w Legnicy. Zobaczymy, co pokażą następne lata. Byłoby super, gdybym miał jeszcze okazję spróbować swoich sił za granicą, ale też nie będę narzekał. I liga z roku na rok jest coraz mocniejsza, a Ekstraklasa tym bardziej. Nie jestem jakoś napalony na wyjazd, bo w Polsce jest mi dobrze.

[REKLAMA]

Na czym budujecie swój optymizm przed starciem z WKS-em?

Bardzo dobrze gramy w ofensywie. Pomimo odniesionych porażek, pokazaliśmy, że potrafimy być groźni pod bramką przeciwnika. Gdybyśmy byli skuteczniejsi przeciwko GKS-owi Tychy, to zamknęlibyśmy spotkanie w pierwszych 15 minutach. Zmiana szkoleniowca może wprowadzić w naszych szeregach nową energię. Tak było po przyjściu trenera Łobodzińskiego, gdy wygraliśmy z Wisłą Kraków. Musimy przyłożyć się do równowagi w grze, bo tego nam brakowało. Jeśli poprawimy naszą defensywę, to wyjdziemy na prostą.

[REKLAMA]